GE czy GTE — rozstrzygnięte rynkiem, nie sentymentem
Pytanie było jedno: czy w progu 40 tys. da się kupić 2JZ-GTE. Odpowiedź brzmi nie, i to nie dlatego, że jest drogi, tylko dlatego, że go nie ma.
Przegląd rynku z 11.08.2026 (OLX i OtoMoto, kategoria części) daje sześć żywych ofert kompletnego 2JZ-GE w widełkach 7 499 – 13 000 zł: Krasnystaw, Solec nad Wisłą (dwie), Ujazd, Parchatka, Jadowniki. Ofert kompletnego 2JZ-GTE: zero. Dokładnie ta sama historia, która wczoraj zabiła nasz build 1JZ-GTE — z tą różnicą, że tam nie było dokąd uciec, a tu jest, bo 2JZ-GE i 2JZ-GTE non-VVTi dzielą blok, wał i korbowody. Różnią się tłokami (kompresja), głowicą i, co ważne, GTE ma dysze olejowe chłodzące denka tłoków, a GE nie ma.
Gdyby GTE dało się kupić za 15 tys., i tak przegrałby rachunek: różnica 7,5 tys. zł to w tym buildzie adapter PMC, cały układ paliwowy i połowa standalone'a. Płacenie za fabryczne sekwencyjne turbiny CT12A/CT15B, które i tak lecą do kosza przy single turbo, jest w budżecie 40 tys. luksusem.
Drugą stroną tej decyzji jest kompresja. 2JZ-GE VVT-i ma 10,5:1 — o wiele za dużo pod 1,5 bara na PB98. Klasyczna droga (kute tłoki 8,5:1) kosztuje ok. 6 tys. zł i wypada z progu. Droga tania i sprawdzona to uszczelka MLS 2,0 mm: przy średnicy 86 mm dokłada ok. 4,6 cm³ do komory i ściąga kompresję do ok. 9,6:1 za jakieś 700 zł. Skoro i tak zdejmujemy głowicę, wchodzą śruby ARP — 2JZ jest znany z podnoszenia głowicy powyżej ok. 1,4 bara, a fabrycznych śrub TTY i tak nie wolno użyć drugi raz.
Uczciwie o koszcie tej oszczędności, bo weryfikator słusznie się o to dopomniał: gruba uszczelka nie jest darmowym obiadem. Zwiększa dystans wygaszania (quench distance) między denkiem tłoka a płaszczyzną głowicy, przez co spada turbulencja ładunku w komorze spalania i część korzyści z niższej kompresji statycznej wraca w postaci większej skłonności do detonacji. Mitygacja jest trzywarstwowa i cała siedzi w budżecie: WMI (para wodna obniża temperaturę końca sprężania), knock cut w EMU Classic z konserwatywną mapą zapłonu, i — najważniejsze — pierwsza kalibracja wyłącznie na hamowni, z marginesem co najmniej trzech stopni od progu stuku. Nigdy iteracyjnie na drodze.
Trzecia konsekwencja wyboru GE: brak dysz olejowych pod tłokami. Nie da się tego dokupić w budżecie, więc mitygujemy chłodniczką oleju 16-rzędową (dokładnie tak, jak zrobił to polski build z turboBMW.pl) i bogatym AFR pod obciążeniem.
Skąd 560 KM — trzy rachunki i jedna hamownia
Górny punkt odniesienia. 2JZ-GE z SC300 z 1992 roku, ok. 320 tys. km, fabryczne tłoki i korbowody (remont ograniczony do uszczelniaczy i panewek), uszczelka aftermarket, śruby ARP, Borg Warner S366, wtryski ID1000: 660 whp przy 20 psi na E85, 713 whp przy 24 psi. Auto jeździ codziennie, z klimatyzacją. To jest sufit architektury i dowód, że fabryczne wnętrzności GE nie są tu ograniczeniem.
Dolny punkt odniesienia, i to polski. BMW serii 3 (E46 328ci) z 2JZ-GE z Lexusa, GT3582, kute korbowody z ARP, panewki King Racing, pompa Bosch 044, wtryski 630 cc, MS42 spięty z EMU (działa DSC, tempomat i klimatyzacja, zero lampek na desce), szpera na dużej głowie 2.93: 440 KM / 540 Nm przy 1,2 bara, opisane przez buildera jako mapa „na naukę".
Rachunek przepływu dla naszego punktu pracy. 3,0 l, 6 800 obr./min, MAP 2,5 bara absolutnego, IAT po intercoolerze ok. 45 °C, VE 0,95 → 0,456 kg/s = ok. 60 lb/min powietrza. Przy 9,5 KM na lb/min to ok. 570 KM. Moment liczony przez BMEP: benzyna przy 2,5 bara abs daje ok. 25 bar BMEP, a dla 3,0 l moment = 238,7 × BMEP ≈ 597 Nm. Kontrola krzyżowa z polskim buildem: jego 540 Nm przy 2,2 bara abs to 22,6 bar BMEP; przeskalowane na 2,5 bara daje 615 Nm.
Deklaruję 560 KM / 600 Nm. Powyżej polskiego precedensu, bo mamy wyższe ciśnienie, większą turbinę i WMI. Znacznie poniżej amerykańskiego sufitu, bo jedziemy na PB98, a nie na E85. I — co nie jest przypadkiem — dokładnie na fabrycznym ratingu skrzyni ZF GS6-53DZ (600 Nm) i 8% pod ratingiem adaptera PMC (650 Nm).
I teraz zastrzeżenie, które weryfikator postawił słusznie i które przyjmuję bez targowania się: to jest triangulacja trzech zbieżnych rachunków, a nie pomiar tej konfiguracji. Nikt nie opublikował dyno kombinacji „fabryczne 2JZ-GE + MLS 2,0 mm + ARP + PB98 + WMI 50/50 przy 1,5 bara". Polski precedens ma dodatkowo kute korbowody i panewki King, których my nie mamy, więc skalowanie z jego wyniku jest ekstrapolacją. Dlatego w budżecie jest osobna, obowiązkowa pozycja: kalibracja na hamowni podwoziowej, 600–1 000 zł, trzy do czterech przejazdów z pomiarem AFR i logowaniem knocku, w kolejności: pełne obciążenie bez doładowania → 0,8 bara → 1,5 bara. Dopiero to zamienia 560 KM z rachunku w liczbę.
Turbina z ciężarówki, czyli 60 lb/min za 1,3% budżetu
Holset HX40W z demontażu z MAN-a/Volvo/Scanii: 500 zł, ogłoszenie z 09.08.2026, otwarte i potwierdzone przez dwie niezależne strony. Koło sprężarki 60/86 mm, wlot 4", przepływ ok. 60 lb/min — czyli mniej więcej to, czego potrzebuje 3,0-litrowy silnik przy 1,5 bara i 6 800 obr./min. Odpowiednik z katalogu Garretta (GTX3582R) kosztuje 6–8 tys. zł.
Weryfikator zrobił spot-check i znalazł rynek: używane HX40W na Allegro chodzą po ok. 1 550 zł. Nasza oferta jest trzy razy tańsza od rynku, co przy dwuzdaniowym opisie („stan db, z demontażu") oznacza dokładnie jedno: nieznany stan łożysk i koła sprężarki. Dlatego górne widełki tej pozycji podniosłem do 2 000 zł — mieści się w nich albo regeneracja rdzenia, albo zakup drugiej sztuki po cenie rynkowej, albo przejście na HX40 Super z większym kołem, gdyby IAT wyszły źle.
Reszta uczciwości o tej turbinie bez zmian: przy 1,5 bara siedzimy na ok. 92% mapy sprężarki, czyli blisko prawej krawędzi. Holset to łożyska ślizgowe i ciężki żeliwny korpus — pełne ciśnienie ok. 3 800–4 200 obr./min, wyraźnie później niż na kulkowym Garretcie. W aucie drogowym z sześcioma biegami to jest do przyjęcia. Turbina waży ok. 12 kg i wisi na kolektorze; bez dorobionej podpory kolektor pęka.
WMI zamiast E85 — i dlaczego nie LPG
E85 w Polsce nie istnieje w regularnej sprzedaży detalicznej, a auto ma jeździć do pracy w deszczu, nie na baryłkach etanolu z internetu. Odporność na spalanie stukowe kupujemy więc wtryskiem wody z metanolem 50/50: pompa 150 psi, dysza 0,5 mm 20 cm przed przepustnicą, zbiornik 5 l w miejscu spryskiwaczy, sterowanie progresywne z wyjścia PWM w EMU w funkcji MAP. Razem 480–650 zł części.
To nie jest dodatek. Bez WMI mapa musi zejść z 1,5 bara do ok. 1,15 bara: 460 KM i 495 Nm, czyli poniżej podłogi momentu progu 40k. Za ok. 600 zł kupujemy 100 KM — i, po korekcie z pass 3, także częściową kompensację tego, co tracimy na grubszej uszczelce. Warunek bezpieczeństwa jest twardy: czujnik poziomu w zbiorniku spięty z boost cut w EMU. Pusty zbiornik przy 1,5 bara na fabrycznych, odlewanych tłokach bez dysz olejowych to zniszczony silnik w kilkanaście sekund.
Rozważałem LPG jako booster oktanowy (ok. 105 LON) zgodnie z doktryną power-adders. Odpadło z dwóch powodów. Pierwszy: przy 560 KM potrzebny jest reduktor o wydajności rzędu 400 kW i wtryskiwacze gazowe najwyższej klasy — realnie 3–4 tys. zł instalacji. Drugi: LPG i WMI konkurują o tę samą funkcję, a WMI robi to za jedną szóstą ceny i dodatkowo obniża temperaturę ładunku.
Skrzynia: ta sama, która przeżyła kill 1JZ
Rozstrzygnięcie przenosi się 1:1 z zabitego builda 1JZ, bo to ta sama rodzina silników i ten sam wzór dzwonu.
- R154 — zero ofert na polskim rynku, import 8–12 tys. plus dorabianie poprzeczki i wału.
- Getrag 420G — sama skrzynia 13,5 tys. zł.
- CD009 — brak pokrycia dyno przy tym momencie i droższa integracja.
- ZF GS6-53DZ — 1 650 zł, fabryczny rating 600 Nm, w Polsce towar masowy z każdego 330d i 530d, w E36 zachowuje natywne mocowanie, natywny kołnierz wału i natywne położenie lewarka.
Weryfikator dorzucił tu WARN, który trzeba nosić ze sobą: rodzina S6-53 ma katalogowo 600 Nm, ale jedno źródło wtórne podaje dla wariantu DZ nie 600, tylko 530 Nm. Jeśli ma rację, nasze 600 Nm to nie zerowy margines, tylko minus 12%. Boost-by-gear chroni tylko pierwszy i drugi bieg — od trzeciego w górę skrzynia dostaje pełny moment. Dwie rzeczy trzymają to w ryzach: rating trzeba potwierdzić przed zakupem (serwis ZF/BMW albo forum 530d), a sama skrzynia kosztuje 1 650 zł, więc jej ewentualna śmierć to weekend pracy, nie katastrofa budżetowa.
Spina to adapter PMC Motorsport z Kielc: płyta + koło zamachowe jednomasowe 240 mm + komplet śrub, 914 EUR brutto, rating 650 Nm, jawna zgodność z 1JZ i 2JZ we wszystkich wariantach (zweryfikowana niezależnie). To druga najdroższa pozycja builda i największe ryzyko operacyjne: karta produktu pokazuje „Product sold out". W pass 1 napisałem, że to zapewne przerwa produkcyjna — weryfikator słusznie zauważył, że to moje założenie, nie fakt. Dlatego kolejność działań jest odwrotna od intuicyjnej: najpierw telefon do Kielc, dopiero potem zakup silnika i skrzyni. Bez adaptera cała ścieżka JZ→ZF nie istnieje. Wariant awaryjny (sama płyta za 365 EUR + koło zamachowe na zamówienie) jest w cut_order i jest najbardziej ryzykowną oszczędnością w projekcie.
Drobiazg, który łatwo przeoczyć: zestaw PMC wymaga dwóch tanich części Toyoty ze szrotu — flexplate automatu 32101-30090 i dystansu 32116-22020.
Most: gdzie się pomyliłem i co z tego wyszło
W pass 1 napisałem, że najtańsza żywa blokada do mostu 188 kosztuje 3 900 zł, więc build jedzie na otwartym dyfrze. To było błędne ustalenie i cieszę się, że wypadło. Patrzyłem wyłącznie na kompletne mosty z LSD na OLX i OtoMoto, a w ogóle nie sprawdziłem rynku samych wkładów — a tam leży progresywna szpera RacingDiffs LSD 188K, nr kat. RD5006, za 1 597,57 zł u firmowego sprzedawcy ze statusem Super Sprzedawca. Ofertę otworzył ręcznie orkiestrator w przeglądarce użytkownika (Allegro blokuje boty, więc ani ja, ani weryfikator nie mieliśmy do niej dostępu), a weryfikator potwierdził numer katalogowy i produkt niezależnie u producenta.
Wychodzi z tego układ, który jest lepszy niż to, co chciałem kupić za 3 900 zł:
| Element | Cena |
|---|---|
| Obudowa mostu 188 z E46 2.8, przełożenie 2.93 | 750 zł |
| Wkład LSD RacingDiffs RD5006 (progresywny) | 1 598 zł |
| Razem: most ze szperą | 2 348 zł |
Czyli o 1 552 zł taniej niż kompletny most z fabryczną blokadą 25%, przy blokadzie progresywnej, która do auta drogowego jest lepsza od fabrycznej: mocno blokuje pod gazem, puszcza przy hamowaniu silnikiem i nie ciągnie w kierownicę przy manewrowaniu. Dodatkowa korzyść: most z ART-BIL i tak trzeba było rozebrać, bo sprzedawca opisuje go jako „do zaspawania" — a wkład LSD wymaga wyjęcia mechanizmu różnicowego. Kupujemy więc z tego mostu tylko to, co jest w nim dobre: obudowę, kołnierze i parę stożkową 2.93.
Dlaczego akurat 2.93: to przełożenie polskiego precedensu z turboBMW.pl, a przy 600 Nm mnoży moment na półosie E36 o 25% mniej niż popularne 3.91. Półosie w moście 188 to znane wąskie gardło i teraz, ze szperą, dostają moment na obu kołach naraz — tym bardziej warto go nie mnożyć.
Uwaga montażowa: warianty kitu dobiera się po typie kołnierzy. RD5006 to 188K (nasz most z E46 328i/M52TU), RD5008 to 188L — do sprawdzenia przy odbiorze. Sam montaż to rozbiórka mostu, ściągnięcie łożysk kosza, ustawienie preloadu i luzu międzyzębnego czujnikiem zegarowym oraz 500 km docierania na oleju LS. Osiem do dziesięciu godzin z prasą albo ok. 400 zł u tego samego sprzedawcy, który most sprzedaje.
Co za to zapłaciliśmy. Szpera plus obowiązkowa hamownia plus podniesione widełki turbiny to +2 798 zł w górnych widełkach. Pieniądze przyszły z pięciu miejsc: urealnienia pakietu ECU w dół po spot-checku weryfikatora (–700; EMU Classic w wersji PL zaczyna się na Allegro od 2 399 zł, a nie od 3 000), rezygnacji z konwersji hamulców na 325 mm z E46 na rzecz tarcz wentylowanych 286 mm z 325i (–300), obcięcia zawieszenia do samej części konstrukcyjnej (–350), tańszego rozmiaru opon (–300) i ścięcia górnych widełek dziewięciu drobniejszych pozycji (–1 179). Netto build urósł o 31 zł.
Dwie z tych oszczędności bolą i nie zamierzam udawać, że nie. Hamulce 286 mm przy 560 KM to rozwiązanie na jeden sezon spokojnej jazdy — dlatego w budżecie zostały klocki o wyższej temperaturze pracy, przewody stalowe i kanały doprowadzające powietrze z pasa, bo przy tej mocy chłodzenie tarczy jest ważniejsze niż jej średnica. Zawieszenie zeszło do blach RTAB, wzmocnienia mocowania dyfra i tulei PU; amortyzatory zostają fabryczne do czasu, aż padną. Blach wzmacniających nie wolno wyciąć nigdy — bez nich E36 przy 600 Nm wyrywa mocowania tylnej belki z podłogi bagażnika i to jest udokumentowany sposób, w jaki takie auta umierają.
Reszta układu
Chłodzenie. 560 KM to ok. 410 kW mocy cieplnej — mniej więcej trzy razy tyle, co projektował dział chłodzenia M43. Chłodnica aluminiowa z JZX90/100 z kompletem wentylatorów plus chłodniczka oleju 16-rzędowa, która przy silniku bez dysz olejowych jest elementem konstrukcyjnym, a nie ozdobą.
Paliwo. Fabryczne wtryski 2JZ-GE mają 300 cc i kończą się przy ok. 300 KM. Na 560 KM przy BSFC 0,62 potrzeba ok. 950 cc — bierzemy 1000 cc, do tego Walbro 450 lph na osobnym przewodzie 4 mm² z przekaźnikiem i przewody odporne na metanol.
Elektryka. Zamiast EMU Black za 4 300 zł (potrzebnego do sterowania VVT-i i przepustnicą elektroniczną) bierzemy EMU Classic od 2 399 zł i świadomie usuwamy obie te funkcje: VVT-i blokujemy kołkiem w pozycji pełnego opóźnienia (co pod doładowaniem podnosi odporność na stuk), a fabryczną ETCS-i z IS300 zastępujemy przepustnicą linkową 70 mm z pedałem z E36. Cena: tracimy elastyczność faz rozrządu na dole, czyli trochę spoolu.
Sprzęgło. 240 mm z 330d/530d, fabryczny rating 500–560 Nm wobec naszych 600 Nm. Boost-by-gear chroni pierwszy i drugi bieg; od trzeciego w górę sprzęgło dostaje pełny moment i to jest świadomie przyjęte ryzyko. Ścieżka naprawy jest znana i tania w skali projektu: sintered za 1 200–1 500 zł, wymiana bez wyjmowania silnika.
Legalność
Ryzyko oceniam na średnie, i mam na to konkretny, potwierdzony niezależnie argument: 2JZ-GE w BMW serii 3 ma w Polsce udokumentowany, jeżdżący precedens z zachowaną elektroniką nadwozia. To nie jest eksperyment, tylko powtórzenie znanej ścieżki, na łapach polskiego producenta i adapterze polskiego producenta. Do tego silnik kupujemy od firmy z fakturą, co upraszcza dokument pochodzenia.
Ścieżka: opinia rzeczoznawcy → badanie dodatkowe na SKP z uprawnieniami (art. 81 ust. 8 pkt 4 PoRD) → adnotacja i zmiana danych technicznych (2997 cm³, nowa moc, nowy numer silnika) → aktualizacja OC. Trzy punkty zapalne: emisja (bez katalizatora 200 cpsi nie ma o czym rozmawiać — dlatego kat przetrwał wszystkie cięcia), hałas postojowy i immobilizer EWS w E36 z 1999 roku, który zostaje na miejscu, z przekaźnikiem rozrusznika sterowanym z EMU.
Bilans
| Pozycja | Kwota |
|---|---|
| Baza (E36 316i Touring, 1999) | 2 999 |
| Silnik 2JZ-GE (kompletny, firma, gwarancja rozruchowa) | 7 499 |
| Skrzynia ZF GS6-53DZ | 1 650 |
| Most 188 z E46, 2.93 | 750 |
| Szpera progresywna RacingDiffs RD5006 | 1 598 |
| Adapter PMC JZ→GS6-53DZ | 3 930 |
| Reszta części (górne widełki) | 17 930 |
| Rezerwa 10% | 3 636 |
| Razem | 39 992 |
Osiem złotych luzu do progu. Przy dolnych widełkach całość schodzi do 34 250 zł, czyli 5,75 tys. zapasu — i to jest realny przedział, w którym ten build się mieści, bo połowa pozycji to zakupy z szrotu, gdzie cena zależy od cierpliwości. Lista cięć w budget.cut_order daje ok. 3,7 tys. zł bez dotykania mocy i bez cofania szpery; piąta pozycja (rezygnacja ze szperą) i szósta (rezygnacja z WMI) są tam wyłącznie dla kompletności — pierwsza cofa naprawę z pass 3, druga zabija build merytorycznie.